Moje konto Moje konto
Koszyk jest pusty
Szybki kontakt

Sklep Spławikowy FishingFloats.pl

tel.: +48 575 949 700
e-mail: office@fishingfloats.pl

Numer konta:

mBank

75 1140 2004 0000 3002 7728 9130

Jak poprawić czytelność brań?

Łowiąc spławikiem odległościowym i to niezateżnie wagglerem, czy sliderem bardzo często mamy problem z czytelnością brań.

Zależy ona w dużej mierze od wyporności antenki spławika, a co się z tym wiąże , od  rozmiaru zastosowanych w zestawie śrucin sygnalizacyjnych. Zasada jest prosta - im większe śruciny sygnalizacyjne, tym lepsza widoczność brania. Im większy rozmiar użytego spławika - tym większe obsiążenie sygnalizacyjne. Jeszcze kilka lat temu byłem święcie przekonany, że tak właśnie być musi.

Przez wiele lat łowiłem metodą odległościową, używając głównie wagglerów i takie wnioski wyciąganąłem.

Czerpałem wiedzę na ten temat przeważnie z prasy wędkarskiej.  W latach 90-tych internet nie był  powszechnie dostepny, a jego zasoby były mocno ograniczone. Nawet dzisiaj wielu szczegółów dotyczących łowienia np. sliderem w nim nie ma. Pojawiające się kolejne filmy są raczej powielaniem dawno znanych schematów. Trudno w nich znaleźć coś odkrywczego.

Pierwszymi spławikami odległościowymi których używałem były jednak slidery. Nie rozróżniałem wtedy wagglerów od sliderów, jak zapwene wiekszość wedkarzy w tamtych czasach. Wtedy wszyscy montowali spławiki bezpośrednio na żyłce, blokując je" po angielsku" z obu stron dużymi śrucinami. Niektórzy łowią tak do dzisiaj i nie jest to wcale błędem. Nie było systemików do montażu spławika ptrzelotowo, czy na stałe. Pojawiły sie dopiero wiele lat później.

Spławik był niby przelotowy, ale zamontowany na stałe. Czyli slider,  ale używany jak waggler.

Nie miało to wtedy wiekszego znaczenia. Było wiele dużych ryb i brały jak wściekłe. Z dzisiejszego punktu widzenia zestawy były tak "toporne", że dzisiaj wzbudzały by śmiech. Łowiłem na własnoręcznie wykonane spławiki, których korpus zrobiony był z balsy, była ona dostępna w sklepach dla majsterkowiczów i składnicach harcerskich, oraz z grubej antenki. Materiał na jej wykonanie pochodził z pałki wodnej i był podobny do saracandy. Spławiki były długie a anteny grube. Zestaw kotwiczony był na dnie sporą ilościa ołowiu. Ryby brały jednak tak, że cały spławik wyskakiwał z wody i przechylał sie na bok, lub kladł na wodzie. Dlaczego tak sie działo ? Biorące ryby były po prostu wielkie. Dzisiaj cieszymy sie z 2kg leszcza, wtedy brały 3 - 4  kilogramowe a presja wedkarska była znikoma.

Mineło jednak wiele lat. Przyszła" rewolucja materiałowa" w wędkarstwie i niestety zmienił sie rybostan. Łowimy super wędkami, żyłkami i spławikami o jakich wtedy nie można było nawet marzyć. Teraz marzymy za rybami z tamtych lat.

W związku ze zmianą rybostanu i ogromną presją na łowiskach, oraz tym, że ryby też sie uczą,( co udowodniono naukowo), musimy sie dostosować do zachodzących zmian. Obecnie całe wędkarstwo sportowe idzie w kierunku coraz to większej finezji. Zawodnicy używający delikatniejszego sprzętu osiągają zdecydowanie lepsze wyniki. Takim sprzętem trzeba jednak umieć sie w odpowiedni sposób posługiwać. Aby dojść do mistrzostwa, trzeba mieć albo dobrego trenera, który nie tylko powie co i kiedy robić, ale przede wszystkim wytłumaczy dlaczego. Albo przez wiele lat dochdzić do wszystkiego samodzielnie, często przy tym błądząc.

Skupmy się na wędkarstwie spławikowym, a włąściwie na metodzie odległościowej, dawniej nazywanej " Angielską" Dzisiaj możemy oglądać relacje z zawodów różnej rangi i podglądać mistrzów. Internet daje duże możliwości.

Właśnie oglądając relacje z najważniejszych imprez zawsze zwracam uwagę na szczegóły. To detale decydyją w coraz wiekszym stopniu o sukcesie lub porażce, choć zawsze jest to splot wielu róźnych czynników.

Jestem bardzo dociekliwy i wciąż prubuję szukać lepszych rozwiązań. Nie zadowala mnie odpowiedź, typu  - bo tak łowią wszyscy. Zawsze próbuję coś zmienić, ulepszyć. Stąd bierze sie postęp w wędkarstwie i nie tylko. Wiele moich pomysłów się nie sprawdziło w praktyce. Były albo zbyt skomplikowane i problematyczne w użytkowaniu, albo nie działały tak , jak to sobie założyłem.

Kilka jednak sie sprawdzilo. Nie wymyśliłem niczego odkrywczego. Usprawniam i modyfikuję rozwiązania już istniejące, czasem łącząc je ze sobą. 

Wracając do tematu sygnalizacji brań - najczęstszym powodem tego, że nie widzimy brań jest antenka spławika. Zdecydowana większość wędkarzy łowi spławikami wyposażonymi w antenki dołączone do spławika przez producenta. Nic w nich nie zmieniają. Tylko najbardziej świadomi  przemalowują antenki i przerabiają je po swojemu. Anteny w spławikach mają przeważnie kilkucentymetrowej długości końcówkę w jednym kolorze. Z odległości 20 - 30 czy 40m nie jesteśmy w stanie dostrzec ruchu takiej antenki o 1 - 2cm. Oko po prostu tego nie wychwyci. Gdy dojdzie do tego choćby małe falowanie wody i refleksy słońca nie mamy najmniejszych  szans na zauważenie delikatnego brania. Sytuację zmienia jednak odpowiednie pomalowanie antenki. W zależności od wyporności antenki, a co za tym idzie jej szerokości maluję antenki spławików w różny sposób.

W antenkach cienkich i bardzo czułych maluję dłuższe odcinki w jednym kolorze. Odpowiedają one mniej więcej odcinkowi antenki, jaki wynurzy sie z wody, gdy ryba podniesie do góry kolejną śrucinę sygnalizacyjną. Dla mnie najbardziej widoczna jest antenka pomalowana  w kolorach  : czerwony - biały . Kolor biały jest bowiem doskonale widoczny w każdych warunkach i na każdym tle. Nawet w pełnym słońcu. Cienka antenka wyjeżdża do góry podczas brania " o kilka kolorów" na około 10 cm. Nie sposób wtedy przegapić brania. Doskonała widoczność tak pomalowanych antenek pozwala mi zastosować znacznie delikatniejsze i bardziej czułe antenki, a więc i małe śruciny sygnalizacyjne. Skuteczność zestawu wzrasta wtedy kilkukrotnie, szczególnie przy słabym żerowaniu ryb.

Grubsze antenki maluję w takie same kolory - dla mnie najlepsze. Różnica jednak jest taka, że im grubsza antenka, tym węższe paski na niej maluję. Nadal staram sie zachować bowiem proporcję malowanego odcinka do wielkości śruciny sygnalizacyjnej. 

Co zrobić gdy musimy łowić bardzo daleko, albo mamy słaby wzrok?  Tutaj  skutecznym rozwiązaniem jest zastosowanie szerokiej anteny, ale pustej w środku. Nie posiadając zamkniętego w swoim wnętrzu powietrza antenki tego typu, są doskonale widoczne i stosunkowo czułe. Aby działały prawidłowo, muszą mieć jednak sporą średnicę i być skonstruowane w sposób umożliwiający swobodne dostawanie się wody do ich wnętrza. Antenki takie powinny mieć średnicę przynajmniej 5mm. Im szersza jest tego typu antenka, tym łatwiej woda dostaje sie do jej wnętrza, a napięcie powierzchniowe wody ma mniejszy, niekorzystny na nią wpływ. W rurce o mniejszej średnicy wewnętrznej (3-4mm) bardzo często po wpadnięciu spławika do wody tworzy się pęcherzyk powietrza, który zamyka antenkę od góry. O dziwo nie chce pęknąć i bardzo długo się tam utrzymuje.  Odpowiada za to właśnie napięcie powierzchniowe wody. Często tego nie zauważamy, bo kto zwraca uwagę na takie szczegóły? Zaczopowana pęcherzykiem powietrza antenka jest trudniejsza do zatopienia. Stawia rybie opór.( Wiem, że dzielę włos na czworo :) ). Da się jednak temu zaradzić, Zapewne nie tylko ja zauważyłem ten problem. Kilka lat temu pojawiły się bowiem na rynku antenki o średnicy właśnie 3-4mm  w których wycięto około 1/4 obwodu antenki. Wycięcie znajduje się wzdłóż jednej strony i umożliwia swobodny dostep wody do środka. Pozostałe 3/4 rurki z której antenka jest wykonana, nadal jest świetnie widoczne z dużej odległości i zdecydowanie bardziej czułe od anteny pełnej.

Tak wiec zmiana rodzaju antenki na lepiej widoczną, a zarazem bardziej czułą, zdecydowanie poprawia czytelność brań. Czulsze antenki pozwalają stosować mniejsze obciążenie sygnalizacyjne. To z kolei powoduje, że ryby podczas brania są bardziej ufne wobec przynęty , znajdującej sie na haczyku. Czują bowiem mniejszy opór zatapiając spławik, lub podnosząc do góry małe śruciny sygnslizacyjne. Pomalowana odpowiednio antenka w sposób nie budzący watpliwości, bardzo szybko sygnalizuje brania. Jak widzicie są to drobnostki, ale w dzisiejszych czasach własnie takie szczególiki pomagają osiągać lepsze wyniki w sportowej rywalizacji.

Rafał Kowalczyk

Fishing Floats.pl

 

Aktualności